A co do Ciebie...
W co się ból może zmienić? W gniew tupania nogą, płacz prywatny bo wprost do poduszki, dotknięcie ust samotnych łyżeczką herbaty, w tę samą znowu miłość kończącą się długo.. Pozwól więc niech dalej boli. Pozwól, że usiądę blisko Ciebie. Może chłód to tylko wymówka. Lubię siedzieć blisko Ciebie, czuć ciepło Twego ciała, Twoje ruchy, to sprawia, że nie czuję się tak bardzo samotna. I jestem szczęśliwa. Skłamałabym twierdząc, że o nim nie myślę. Myślę. Czasami są taki dni, gdy jest w każdej godzinie, i takie godziny, gdy jest w każdej minucie. Wciąż jeszcze zdarza mi się zasypiać i budzić się z jego imieniem na ustach. Często łapię się na tym, że wypatruję jego twarzy w ulicznym tłumie. Tak już ma być zawsze: poranek, gdy nie chce się wstawać, zmierzch, kiedy nie chce się jeszcze umierać, wieczór pełen obaw,niekończące się noce udręk. Już nie potrafię płakać- chyba nie potrafię. A kochać , potrafie kochać Ciebie nigdy nie przestane...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz